Możesz pobrać ten artykuł w pdf 

POBIERZ

Termin psychobiologia jest dziś używany przez wiele osób i niekoniecznie dla każdego znaczy to samo. Oficjalna definicja mówi, że psychobiologia to dział psychologii, który zajmuje się wyjaśnianiem zachowania i stanów świadomości w kategoriach procesów fizjologicznych, ewolucji gatunków, funkcji ekologicznych oraz rozwoju osobniczego organizmu, a także określaniem relacji pomiędzy fizjologią mózgu a zjawiskami uznanymi za umysłowe.

Wytłumaczę, co ten termin oznacza dla mnie i dlaczego konsekwentnie mówię o Psychobiologii, a nie o Totalnej Biologii, Recall Healing (Uzdrawianiu przez Świadomość), Biologice, Uzdrawianiu Biologią itp. Niczego tym metodom nie ujmuję, przeciwnie, czerpię z nich pełnymi garściami, gdyż są spójnymi, logicznymi systemami tłumaczącymi istotę chorób i rzucają światło na uporczywie powtarzające się życiowe schematy, takie jak trudne związki intymne, problemy finansowe, kłopotliwe relacje z przełożonymi, podwładnymi, przyjaciółmi i inne stereotypy, które zdają się powielać w naszych liniach życia samoczynnie, poza jakąkolwiek kontrolą. Moje doświadczenie zdobyte podczas wielu lat pracy w ramach kilku tysięcy indywidualnych konsultacji z pacjentami potwierdza tę logikę w całej rozciągłości. Dowodzi też, że są to bardzo złożone zależności i próba ich rozwikłania bez przygotowania, tylko w oparciu o leksykonowe hasła często kończy się frustracją lub sceptycznym zdystansowaniem.

Doświadczenie, obserwacja powtarzalności zjawisk leży u podstaw wielu odkryć naukowych. Najpierw obserwowana jest korelacja zdarzeń, potem podejmowane są działania sprawdzające, czy jest ona przypadkowa, czy powtarzalna statystycznie. Gdy powtarzalność okazuje się statystycznie istotna, poszukiwane jest naukowe uzasadnienie związku pomiędzy zjawiskami. Konstruuje się hipotezy i plany badań, które te hipotezy potwierdzają lub obalają, do czasu aż wyłoni się teoria spójna z obowiązującym paradygmatem. Dla wielu ludzi brak naukowych dowodów dyskwalifikuje metodę, nawet jeśli doświadczenie pokazuje jej spektakularną skuteczność, dlatego ważnym dla mnie aspektem podejścia, które nazywam Psychobiologią jest śledzenie odkryć nauki głównego nurtu, które tłumaczą zależności pomiędzy emocjami i ciałem. Jednocześnie mam zrozumienie, że nauka, która mierzy się obecnie z próbą wyjaśnienia istoty Świadomości, znalazła się w obliczu konieczności radykalnej zmiany paradygmatu, gdyż Świadomość wymyka się wszelkim ocenom przyjętym jako miarodajne, rzetelne w ujęciu materialistycznym. Zmiana paradygmatów jest nieuniknionym elementem ewolucji ludzkości i jednocześnie jej motorem napędowym, ale zawsze budzi wiele emocji i oporu, którego źródłem jest często zaciekłe zwalczanie posłańców przynoszących nowiny niezgodne z zasadami uznanymi za jedynie w tym momencie słuszne. Zachęcam do przyjęcia otwartej postawy, rozbudzania ciekawości, zamiast negowania tego, co nie mieści się w przyjętych stereotypach. Zmiany bywają bolesne, ale nieuniknione, jeśli ma się dokonywać postęp ludzkości.

Wiele osób traktuje koncepcję Totalnej Biologii i metod z nią spokrewnionych jako obietnicę cudownego uzdrowienia poprzez uświadomienie sobie rodowych programów, przesłania płynącego z tzw. „projektu/celu”, czy przeżytych własnych traum. Widzą w nich – może bardziej wyrafinowaną, ale ciągle jednak – pigułkę, która zdejmie z nich klątwy rzucone przez nieświadomość, manifestujące się w postaci życiowych problemów i chorób. Tak to rzeczywiście czasem działa – uświadomienie sobie przeżytej traumy uwalnia bardzo szybko od anginy, zapalenia oskrzeli, alergii, czy objawów innych chorób. Tym większe jest zdziwienie i rozczarowanie, gdy temat powraca i w końcu za którymś razem pigułka (uświadomienie) przestaje działać.

Za każdą chorobą, czy uporczywie powtarzającym się uciążliwym życiowym schematem kryje się przekonanie lub ich zestaw, który każe nam dokonywać określonej oceny zdarzeń i nie zgadzać się z tym, co się dzieje. Kasia ma przekonanie, że każdy szef powinien być uprzejmy i zrównoważony. Jej szef zachowuje się nieprzewidywalnie i często wybucha z byle powodu. Kasia, za każdym razem, gdy się z nim konfrontuje przeżywa strach, nie może wydusić z siebie słowa, a potem choruje na anginę. Początkowo, samo uświadomienie sobie zdarzenia poprzedzającego chorobę może skrócić przebieg anginy do kilku godzin lub nawet zapobiec jej rozwinięciu, jeśli połączenie faktów nastąpi zaraz po pojawieniu się pierwszego dyskomfortu w gardle. Szybko przestaje to jednak wystarczać. Następnym razem, oprócz uświadomienia związku pomiędzy stresującym przeżyciem a reakcją ciała, potrzebne będzie uwolnienie emocji, odpuszczenie szefowi i sobie. Ale to nadal nie koniec. Kasia w dalszym ciągu ocenia zachowanie szefa jako naganne i go nie akceptuje. I dopiero tu zaczyna się właściwa praca z jej problemem. Dlaczego nie akceptuje nieprzewidywalnych, wybuchowych ludzi? Kogo (najprawdopodobniej nieświadomie) przypomina jej szef?

Mogłoby się wydawać, że kiedy dotrzemy do pierwotnego wzorca, pierwszej traumatycznej relacji, pierwszego traumatycznego wydarzenia programującego przekonanie i/lub odkryjemy jego uwarunkowania rodowe, możemy się od ich wpływu uwolnić. Problem jest jednak o wiele bardziej złożony. Nasze uwarunkowania to jedno, a możliwość zmierzenia się z nimi, wyjścia ponad nie, przetransformowania ich to zupełnie inna kwestia. Nasza inteligencja racjonalna (IQ) nie jest tu szczególnie pomocna. Każdy z nas, niezależnie od IQ, funkcjonuje w pewnej ramie, która determinuje możliwości naszego postrzegania rzeczywistości. W jej granicach definiujemy siebie, innych, Boga (lub jego brak), budujemy relacje, oceniamy to, co wokół nas się dzieje. Tą ramą jest poziom świadomości, który – można by rzec obrazowo – determinuje wielkość okna, przez które patrzymy na świat. Poruszamy się w granicach jego rozmiarów i w tych granicach próbujemy rozwiązać swoje problemy. Transformacja jakiegoś ograniczającego przekonania, która przyjdzie stosunkowo łatwo osobie funkcjonującej na poziomie spokoju (ego dojrzałe, poziomy 200-500 na mapie świadomości Davida Hawkinsa), może być trudna lub nawet niemożliwa w przypadku osoby żyjącej na poziomie bierności (ego rozmyte, poziomy 20-100). Rozumienie tego szerszego kontekstu rzuca inne światło na możliwości i dobór metod pracy z przekonaniami.

Jaka jest moja definicja Psychobiologii? Nasze ciała podporządkowane są naturalnym prawom, które kierują zarówno naszym zdrowiem, jak i chorobami. Żadna choroba nie jest dziełem przypadku. Manifestuje się zawsze precyzyjnie w narządzie, tkance ściśle powiązanej ze sposobem, w jaki reagujemy na problemy, które pojawiają się w naszym życiu. Odczytywanie kodu choroby to rozumienie języka naszych emocji i systemu przekonań, który jest kombinacją warunkowania, którego doświadczamy i poziomu świadomości, na którym funkcjonujemy. Jeśli celem, który sobie stawiamy jest zdrowie, tracimy z oczu coś znacznie ważniejszego – rozumienie tego kim jesteśmy pod warstwą wyobrażeń, które na swój temat stworzyliśmy. Choroba mówi: zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie „Jak postrzegam ludzi, sytuacje? Jak przejawia się to w moim życiu? Co i jak mogę zmienić w swoim postrzeganiu?”. Rozwiązania podejmowane wyłącznie na poziomie fizycznym są jedynie czymś w rodzaju liftingu. Wcześniej czy później choroba może powrócić. Podobny skutek mają rozwiązania problemów na tym poziomie Świadomości, na którym powstały, np. zmiana pracy, czy zakończenie związku bez próby zrozumienia dlaczego stworzyliśmy problematyczną relację. Praca z chorobami i życiowymi ograniczeniami to praca nad przekraczaniem poziomów Świadomości. Ciało podąża za tymi zmianami automatycznie.

 

Możesz pobrać ten artykuł w pdf 

POBIERZ
X